wtorek, 7 maja 2019

Ekologia czy ekoterror?

Czy stalowowolskim inwestycjom terenowym grozi paraliż? Czy w mieście nie powstanie już ani jedna nowa droga, żadna nowa fabryka dająca pracę? Nie zostanie zrewitalizowane już żadne podwórko? Tak może być, jeśli mieniący się miłośnikami przyrody wezmą się za czynną „obronę” stalowowolskich drzew i  będziemy mieli cyrk z przypinaniem się łańcuchami do roślin, jak to miało miejsce onegdaj w Puszczy Białowieskiej.
 „Szykuje się największy zryw w obronie przyrody w historii Stalowej Woli” – takim oto rewolucyjnym hasłem reklamują się ci w naszym mieście, którzy niemal na każdym kroku widzą degradację miejskiego krajobrazu. Skoro przyrody trzeba bronić, to rozumiem, że jest atakowana. Skoro zryw i to największy, należy oczekiwać działań wybiegających poza przyjęte normy dialogu publicznego.
Póki co, Podkarpackie Towarzystwo Przyrodników “Wolne Rzeki”, Polski Klub Ekologiczny “Przyjaciele Ziemi”, Stowarzyszenie “Nasze Miasto” oraz grupa na Facebooku Stalowa Wola – Przyroda wystosowały do prezydenta miasta Lucjusza Nadbereżnego list otwarty mieszkańców i organizacji pozarządowych w sprawie ochrony i zarządzania zasobami środowiska przyrodniczego w Stalowej Woli. Pismo zawiera 9 postulatów odnoszących się do zarządzania miejskimi terenami zieleni.
- Każdy, komu leży na sercu ochrona przyrody może się pod listem podpisać – piszą organizatorzy rewolucyjnego eko-zrywu. Zapewniają, że stworzyli list wspólnie z mieszkańcami, z którymi spotykali się w ostatnich tygodniach. Ciekawe z iloma mieszkańcami konkretnie i gdzie się spotykano? Informacje o takich konsultacjach nie były nigdzie szerzej udostępniane.
Po zebraniu podpisów, postulaty mają być omówione z prezydentem na sesji. Czy zostanie on i władze miejskie tylko „uświadomiony”, czy po przedstawieniu pomysłów, jeśli część nie zyska akceptacji, zryw na papierze przeniesie się także na ulice? Czy rewolucja będzie tylko na papierze czy także na ulicach.
Rewolucjoniści w pierwszym postulacie zwracają uwagę na problem nadmiernej wycinki drzew i krzewów w procesach rewitalizacji, podczas której nie bierze się pod uwagę istniejącej zieleni.  No cóż może by wiedzieli, że tak nie jest, gdyby ktokolwiek z nich wybrał się na spotkanie ze specjalistą dendrologiem, jakie onegdaj zostało zorganizowane. Z tym postulatem – opartym na niewiedzy zgodzić się nie można. Irytować może inne życzenie  - Sadzenie nowych drzew to inwestycja, której efekty odczujemy dopiero za kilkadziesiąt lat, dlatego warto zacząć sadzić drzewa już teraz – piszą „zrywowcy”. Jakim cudem nie wiedzą oni, że w przeciągu kilku ostatnich lat w przestrzeni publicznej pojawiły się tysiące nasadzeń drzew? Kolejny durny postulat dotyczy prośby o rzadsze koszenie trawników - W naszym mieście są trawniki, które kosi się nawet kilkanaście razy w roku, tymczasem częste koszenie jest szkodliwe dla wszystkich, m.in.: szkodzi owadom, które z nich korzystają, przesusza glebę, emituje hałas i spaliny, zwiększa koszty utrzymania zieleni – czytamy w liście. Koszenie trawników nie szkodzi tylko trawie, która wymaga właśnie takiej pielęgnacji, nie szkodzi również pieszym i kierowcom, którzy dzięki skoszonej zieleni widzą to, co dzieje się na drodze i unikają drogowych kolizji oraz wypadków. Koszenie traw szczególnie ważne jest przy przejściach dla pieszych i skrzyżowaniach. Tych w mieście nie brakuje, a ekologom przypominam, że nie należy przedkładać wydumanych szkód w owadach, nad realne straty w ludziach. Stalowa Wola to nie łąka!
Oczywiście należy się pochylić nad przyrodą w mieście, ale z głową. Nie może być tak, że w obronie 3 drzewek nie powstanie droga czy zakład pracy, bo do roślin przypną się ekolodzy. A w zasadzie eko terroryści. Tacy jak w Puszczy Białowieskiej. W 2007 roku leśnik z Białowieży znalazł siedliska kornika na 29 świerkach w rezerwacie krajobrazowym. Należało je usunąć. Ekolodzy podnieśli wrzask, że ciąć nie wolno. Wstrzymano wycinkę. Oczywiście kornik nie czekał na niczyją zgodę. Fruwał sobie po całej puszczy obsiadał świerki, rozmnażał się i żarł. Już w styczniu 2009 roku to samo leśnictwo informowało, że kolonie owadów bytują już na 2656 drzewach. Do dziś kornik uśmiercił tam 1 000 000 (słownie: milion) drzew i zamienia w cmentarzysko kolejne hektary lasu. Brawo wy! Brawo ekolodzy!
Żeby daleko nie sięgać, przykład ze Stalowej Woli. Tu na szczęście ekogłupota przegrała. Za prezydenta Szlęzaka umyślano zagospodarować park za kinem „Ballada”. Też doszło do zrywu ekologicznego, protestów, pism, petycji. Że będzie pustynia, że niczego nie będzie. Władze się nie ugięły i dziś mamy tam Park24 z licznymi atrakcjami dla dzieci. Jest zielono, a przy okazji pozbyto się „pomników przyrody” w postaci miejscowych lumpów, którzy nocami wysiadywali na ławkach, żłopali winka i zaczepiali przechodzących. Główny protestujący przeciwko budowie Parku24 lansował się wtedy w kilku redakcjach, a dziś widzimy go na protestach w obronie konstytucji, sądów i demokracji. Także wielu z tych, którzy wzięli się za promocję obecnego eko zrywu angażują się w obronę wspomnianych ideologii i rzeczy, czy mniej lub bardziej aktywnie wojują z obecnym prezydentem Nadbereżnym. Na przykład Stalowowolskie Porozumienie Samorządowe. Mimo zapewnień, że zryw jest apolityczny, mam spore wątpliwości, co do tej deklaracji.

Chcesz być na bieżąco z nowymi felietonami? Polub fanpage na Facebooku: https://tiny.pl/t76gw
Jeśli się boisz lub nie chcesz polubić, rozumiem. Wystarczy, że zaczniesz fanpage obserwować ;)

Felieton – specyficzny rodzaj publicystyki, krótki utwór dziennikarski, utrzymany w osobistym tonie, lekki w formie, wyrażający - często skrajnie złośliwie - osobisty punkt widzenia autora.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz